Święta na emigracji- jak jest poza domem?

Categories emigracja, Islandia
Święta na Emigracji

Święta na emigracji- czyli jak zatęsknić za polskimi świętami

Czasem żeby po raz pierwszy  ulepić  pierogi czy zrobić samemu makowca, trzeba po prostu wyjechać za granicę… Tęsknimy za swoimi tradycyjnymi smakami. Kleisz pierogi przez 8 godzin, złościsz się mieląc mak, bo jest on wszędzie poza miską gdzie powinien być… Święta na emigracji nauczą Cię jednak wiele!

Podczas świąt na emigracji zrobiłam swojego pierwszego makowca

Swoje pierwsze pierogi ulepiłam podczas świąt na emigracji

W jakimś mniejszym lub większym stopniu stajemy się nieświadomie  klonami swoich rodziców.

Każdy ma inny tajemny rodzinny przepis, tak samo jak oni denerwujemy się przy świątecznych przygotowaniach, czy na pewno wszystko wyjdzie i czy się wyrobimy. Te rzeczy, drobne detale które kiedyś nie miały dla Ciebie znaczenia stają się obowiązkowe i to właśnie one tworzą  Twój prawdziwy świąteczny, domowy klimat.

Święta na emigracji dają okazje spróbowania np. sałatek jarzynowych z wielu stron świata

W tym roku spędziłam swoje pierwsze Święta na emigracji- na Islandii.

Ponieważ mieszkamy w miejscu gdzie pracujemy i jesteśmy ze sobą związani wszyscy spędzamy razem Wigilię. Jest multikulturalnie. Przy stole mamy Portugalczyka, Brazylijczyka, Czecha, Słowaków i Rumunów. No i jednego niespodziewanego gościa- Islandczyka. Każdy z zawzięciem przygotowywał przez ostatnie dni swoje ojczyźniane przysmaki. Z polskich specjałów mamy pierogi w wielu rodzajach, sałatkę jarzynową, sernik , piernik, makowca. Na stole mamy także dania z każdej strony świata- rumuńskie gołąbki z tymże zawinięte w liście winogron, portugalskiego dorsza, słowackie pierniczki i zupę kapuścianą, czeską sałatkę. Islandzkim smakom na dzisiaj podziękujemy. A w garnku już gotuje się grzane wino.

Po spróbowaniu prawie wszystkich dań i niemalże śpiączce z przejedzenia, przenosimy się na kanapę bliżej choinki. Mikołaj nas nie zawiódł. Pod drzewkiem jest pokaźny stosik prezentów. Pełno miłych niespodzianek. Każdy dostał między innymi ręcznie malowany kubek z własnym imieniem. Dostaliśmy także prezenty grupowe dla nas wszystkich. W wielkim kartonie znajdujemy łakocie, śmieszne skarpetki oraz profesjonalny mikrofon na wieczory karaoke. Od byłych współpracowników dostajemy Jengę. Prezenty idealne!

Prezenty pod choinką

Choinka z prezentami kolorowymi

 

Trochę się obawiałam się o swoje pierwsze święta na emigracji.

Chodziły mi po głowie wszystkie spotkania, które mnie ominą, ta cała świąteczna atmosfera… Mimo tych obaw muszę przyznać, że tegoroczne Święta były naprawdę bardzo miłe i klimatyczne. Naprawdę mam super ekipę w pracy, dziękuję Wam wszystkim!

A wy spędziliście kiedyś święta na emigracji ? Gdzie w tym roku je spędzacie?

Tu przeczytacie o mojej historii emigracji

11 thoughts on “Święta na emigracji- jak jest poza domem?

  1. To były moje dziewiąte święta na emigracji, z każdym rokiem chyba craz mniej żal i człowiek przyzwyczaja się do pewnych naturalnych zmian. Oby tylko bliscy byli obok to i ten makowiec i barszcz można przeżyć:)
    pozdrawiam z Londynu!

  2. Święta na emigracji wbrew także mają swój urok. Wychodzi w Wigilię z domu, a temperatura wynosi 17 stopni lub więcej, do pierogów zamiast grzybów dodajesz bataty, papryczki chili i curry, zamiast noworocznego szampana pijesz mieszankę soku jabłkowego z dodatkiem świeżej mięty i wody gazowanej….
    Długo można by tak wymieniać

  3. Ciężko jest mi sobie wyobrazić święta poza rodzinnym domem, ale być może czas spróbować? Szczególnie, że w takim międzynarodowym towarzystwie, to musi być bardzo ciekawe doświadczenie

  4. W tym roku święta spędziłem pierwszy raz poza Polska i było…. wspaniale! Rodzina w komplecie, wspólne przygotowania, góra prezentów i nieco egzotyki za oknem. Byliśmy w Anglii 🙂

  5. Cudne święta 🙂 Ja nie musiałam wyjechać na emigrację, wystarczy lubić to wszystko żreć 😀 Makowiec, piernik i pierogi robię na święta już od lat. Ale jeżeli to na zdjęciu to Twój pierwszy makowiec, to muszę pogratulować, jest piękny 🙂

  6. Ja nigdy nie spędziłam świąt poza domem rodzinnym, przy stole z rodzicami, siostrami. Jest głośno, gwarno i kalorycznie. Nie wyobrażam sobie świat Bożego Narodzenia, poza domem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *