Tanczący Masajowie w Kenii

Masajowie to najbardziej rozpoznawalne plemię afrykańskie. Zamieszkują tereny Kenii oraz północną Tanzanię. Kupienie biletów do Kenii było  dla mnie niemal równoczesne z decyzją o wizycie w wiosce masajskiej, była to jedna rzecz, która była dla mnie pewna.

Z czym kojarzy się Wam Kenia? Z Pożegnaniem z Afryką,  dziką zwierzyną, mocną kawą, a może są to Masajowie?

Mi udało się odwiedzić wioskę, położoną niedaleko od  Masai Mara. Do wioski prowadzi nas Adriano. On również pochodzi z tejże wioski. Od 6 miesięcy pracuje na campingu na którym śpimy. Poszedł tu do pracy by oszczędzić na studia, mówi że chciałby wyjechać. Jest sympatyczny i inteligentny. Z chęcią odpowiada na wszystkie zadawane mu pytania.

Masajowie i ich tradycje

Masajowie porozumiewają się językiem Maa. Uczą się także języków urzędowych- suahili i angielskiego. Ich życie skupiało się pierwotnie wokół bydła. Tradycyjnym domem jest manyatta- budowana z drewnianych tyczek przez kobiety chata. Szkielet taki, jest później obklejany jest błotem, trawą, krowim łajnem oraz popiołem. Tradycyjna dieta masajska składała się z mięsa, mleka i krowiej krwi.

Ich nomadyczny tryb życia zaowocował przyzwyczajeniem do nieposiadania zbyt wielu rzeczy, do wrodzonej skromności i dumy. Tradycyjnie status  wojownika wyznaczała ilość posiadanego przez niego bydła oraz liczebność potomstwa. Rytm ich życia, czyli wędrówki wyznaczały pory roku. Praktykują poligamię. Niech Was nie zdziwi więc kilka żon i wianuszek dzieci wokół. Tradycyjny strój Masaja tworzy koc shuka w kratkę w kolorze czerwonym,  a także słynna biżuteria z  kolorowych koralików, a znakiem rozpoznawczym są szczupłe długie łydki.

Za wejście uiściłam opłatę 10 $ wodzowi wioski. Po krótkiej rozmowie zaprasza nas do swojego domostwa. Naszym przewodnikiem jest młody chłopak, który angielszczyznę ma opanowaną do perfekcji. Wyjaśnia nam zasady wizyty, mówi czym zajmują się tu Masajowie.

Pierwszą rzeczą, którą było mi doświadczyć był tradycyjny masajski taniec połączony z  charakterystycznymi wysokimi podskokami. Po pokazie tańca siadamy na ławce razem z Masajami i mamy czas chwilkę pogawędzić.

Masajowie w Kenii skaczą

Później przechodzimy dalej by zobaczyć taniec i śpiew kobiet. Kobiety śpiewają spokojnie i delikatnie się bujają w rytmie, a czas zdawałoby się zwalnia…

Kobiety w wiosce Masajów śpiewają i tańczą

Odwiedzamy też manyatte. Potem możemy obejrzeć tradycyjny sposób rozpalania ognia, co akurat nie jest praktykowane na co dzień, gdyż w manyacie dostrzec można gdzieś na półce pudełko zapałek.

Masajowie rozpalają ogień w tradycyjny sposób

Mamy także chwilę na zabawę z dziećmi. Z zainteresowaniem oglądają siebie na zdjęciach. Wygłupiają się i chętnie pozują do zdjęć.

Masajskie dzieci oglądają zdjęcia ze mną

Dzieci Masajów pozują i uśmiechają się do zdjęć

Wizytę kończy prezentacja masajskich wyrobów. Zakupuje więc własny koc shuka w czerwono-zieloną kratkę, małą drewnianą figurkę i bransoletkę. Ceny są uczciwe, nie poczułam się tutaj naciągana jak w niektórych miejscach wcześniej, więc bez obaw kupuję kilka rzeczy.

Czy to źle, że Masajowie chcą opłaty za wizytę w wiosce? Według mnie, nie ma nic w tym złego. W końcu poświęcają swój czas dla kogoś całkiem im obcego, a sami  żyją bardzo skromnie. Wydaje mi się, że wizyta w takim miejscu zawsze będzie pozostawiała  jednak pewne sprzeczne uczucia i nie ma dobrych odpowiedzi na te wszystkie pytania, które pojawią się w Twojej głowie.

Kultura Masajów ewoluuje, na nogach sandały wykonane z opon, a na szyi zawieszona komórka wielkości średniej cegłówki. Masajowie opowiadają dumnie o swojej kulturze i tradycjach, które do dzisiaj kultywują. Zapraszają nas do swojego interesującego świata  pośród afrykańskich bezdroży.

W Kenii i w Tanzanii jednak wiele osób zwęszyło czysty biznes turystyczny w masajskiej tożsamości. Powstają sztuczne wioski na terenach, które nawet nie są zamieszkiwane przez Masajów… Wydaje mi się, że najlepiej warto odwiedzić  te wioski, które położone są w okolicy Masai Mara lub innych terenów pierwotnie zamieszkiwanych przez ten lud. Widziałam także quasi-Masajów na Zanzibarze, bardzo nowoczesnych. Na twarzy  błyszczą im  okulary przeciwsłoneczne, a na plecach taszczą wielki wór pełen magnesów, które próbują natarczywie sprzedać za jedyne 10 $ za sztukę…

Tu przeczytasz więcej o Kenii

Polecam Wam także ciekawy wpis na temat Masajów  Dalekoniedaleko

8 thoughts on “Masajowie w Kenii

  1. Dzieki ze mowisz o potrzebie autentycznosci i szkoda jesli ta autentycznosc plemion zanika… piekne, kolorowe zdjęcia,
    Mi Kenia kojarzy sie ze zwierzyna i safari, no i z „die weisse Massai” Corinne Hofmann 🙂

  2. Pierwszy raz o Masajach czytałam w książce „Biała Masajka”. Wydaje mi się, że to bardzo ciekawi i uczciwi ludzie. Być może kiedyś sama postaram się ich poznać.

  3. Fajna wycieczka! Ale to prawda, co napisałaś, że taka wizyta wywołuje sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony ciekawość, a z drugiej trochę już komercja z ich strony 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *